Od 1 grudnia 2013r do 1 czerwca 2014r prowadziliśmy zbiórkę publiczną.
Zbieraliśmy środki na leczenie i rehabilitację podopiecznych stowarzyszenia w dwóch miejscach we Włodawie, w Barze "Filip" przy ul.Czerwonego Krzyża 2 oraz w Sklepie "Żabka" przy ul.Rynek 2.
W sumie udało się zebrać : 346,76 zł.
Dziękujemy właścicielom Baru "Filip" oraz Pani Iwonie Dejer za możliwość przeprowadzenia zbiórki w ich lokalach oraz wszystkim darczyńcom, którzy wsparli naszą akcję.
wtorek, 10 czerwca 2014
wtorek, 14 stycznia 2014
Zbiórka publiczna
Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom Niepełnosprawnym "Lepsze Jutro " czynnie działa aby zebrać środki na rehabilitację i leczenie swoich podopiecznych. Rodzice angażują się w różnego typu akcje, aby pomóc swoim ciężko chorym dzieciom.
Przez 2 miesiące rodzice z dziećmi wykonywali bożonarodzeniowe ozdoby, zrobiono szopki, bombki, stroiki oraz choinki.
15 grudnia przeprowadzono zbiórkę publiczną przy parafii Najświętszego Serca Jezusowego we Włodawie. Sprzedawano wykonane ozdoby oraz zbierano datki do puszek. W zbiórce wzięło udział 8 wolontariuszy, rodziców naszego stowarzyszenia. Akcja spotkała się z miłym przyjęciem. Udało się zebrać 2292,75 zł i 1 euro w sumie 2295,75 zł wpłynęło na konto stowarzyszenia. Zebrane pieniądze zostaną przeznaczone na leczenie i rehabilitację podopiecznych stowarzyszenia.
niedziela, 5 stycznia 2014
Pożegnanie
Z ogromnym smutkiem informujemy, że odszedł od nas członek naszego stowarzyszenia, nasz kolega
Łukasz Szepeluk, tata Wojtusia.
Jesteśmy ogromnie poruszeni jego śmiercią, łączymy się w bólu z rodziną i składamy kondolencje.
Pozostaniesz na zawsze w naszej pamięciwtorek, 17 grudnia 2013
sobota, 7 grudnia 2013
Mikołajki
Dzięki pomocy komitetu społecznego "Złotówka na gwiazdę", radnemu Panu Wiesławowi Muszyńskiemu i klubowi SLD z Włodawy udało nam się zorganizować Mikołajki dla podopiecznych stowarzyszenia.
W życiu ciężko chorych dzieci takie spotkania przepełnione beztroską zabawą połączone z prezentami są niezwykle ważne. Dzieci zapominają wtedy o swojej chorobie i mogą bawić się ze swoimi rówieśnikami.
Państwo Bogusława i Krzysztof Górscy zadbali o doskonałą zabawę podopiecznych Stowarzyszenia "Lepsze Jutro". Były gry i zabawy przy muzyce, nie zabrakło również bajki o Świętym Mikołaju.
Radości nie było końca.
Zabawa mogła się odbyć dzięki gościnności Miejskiej Biblioteki Publicznej we Włodawie. Dziękujemy serdecznie!!!
niedziela, 24 listopada 2013
niedziela, 3 listopada 2013
Rodzic i rehabilitacja dziecka
Wszystko,
co dotyczy dziecka, jest nierozerwalnie związane z obecnością i
akceptacją rodziców. Również rehabilitacja, która zgodnie z ogólnymi
założeniami przebiega wielopłaszczyznowo. Mamy do czynienia z procesem
usprawniania ruchowego, często pomocy logopedycznej, psychologicznej,
wyboru właściwej szkoły odpowiadającej potrzebom i możliwościom dziecka
oraz wieloma innymi działaniami.
To
rodzice podejmują najważniejsze decyzje dotyczące leczenia (muszą np.
wyrazić zgodę na zabiegi operacyjne), wybierają przedszkole, szkołę,
lekarza, terapeutę, ukierunkowują rozwój dziecka. W większości
przypadków poświęcają mu cały swój czas. Jak mocno są związani ze swoimi
dziećmi, świadczy fakt, że zdecydowana większość z nich, opowiadając o
swoim niepełnosprawnym dziecku, mówi w liczbie mnogiej – „chorowaliśmy”,
„będziemy mieć operację”, „bierzemy leki”. Chorują, usprawniają się,
robią wszystko razem z dziećmi. Ale czy takie widzenie rzeczywistości
pozwala być obiektywnym?
Usprawnianie
ruchem opiera się na założeniu, że ruch jako środek leczniczy może
zastąpić każdy lek. Jednak każdy lek, więc i każdy rodzaj ruchu trzeba
dozować w odpowiednich ilościach. W trakcie terapii należy także
uwzględnić czas na odpoczynek. Organizm musi się zregenerować po
ciężkiej pracy podczas ćwiczeń. Jakże często okazuje się, że po wielu
godzinach spędzonych w gabinetach terapeutycznych dziecko wraca do domu,
a tam zastaje dokładnie te same przedmioty – materace, wałki, piłki. I
to, co młody człowiek robił pół dnia podczas ćwiczeń, zaczyna powtarzać w
domu. Już słyszę głosy sprzeciwu: że trzeba cały czas pracować z
dzieckiem, żeby były efekty. I zgadzam się z tym. Tylko w moim
rozumieniu praca z dzieckiem w domu powinna wyglądać nieco inaczej.
Fundowanie kolejnej dawki ćwiczeń powoduje „zapętlenie”. Świat dziecka
ogranicza się tylko do mozolnej pracy ze swoim ciałem, której w pewnym
momencie ma dość, i przychodząc do gabinetu terapeutycznego, marzy
tylko, by jak najszybciej skończyć. Wszyscy nudzimy się tym, czego mamy w
nadmiarze. Dla mnie jako fizjoterapeuty jest ważne, żeby dziecko uczyło
się wykorzystywać nowe umiejętności w życiu codziennym.
Drogi Rodzicu! Dom nie może stać się gabinetem terapeutycznym. W domu rodzic powinien być przede wszystkim rodzicem
– akceptować dziecko, uczyć, pomagać, a terapia przyniesie efekty
niezależnie od nas. Każdego fizjoterapeutę bardziej ucieszy, kiedy
powiecie, że Wasze dziecko pierwszy i kolejny raz samodzielnie zjadło
posiłek, wstało po zabawkę, podało książkę do czytania – zrobiło coś
samodzielnie w domu, niż gdy zameldujecie wykonanie kolejnej dawki
ćwiczeń. Celem usprawniania jest pomoc w osiągnięciu możliwie
prawidłowego rozwoju. Czymże jest wyuczony ruch bez funkcji? Czym będzie
wyuczenie podnoszenia ręki, kiedy dziecko nie będzie mogło wypróbować
tej umiejętności w życiu codziennym: podczas picia, rysowania, zabawy
klockami? Jak dziecko może stawać się coraz bardziej samodzielne, kiedy
nie może uczyć się na błędach i jest zmuszane, by wszystko robić
perfekcyjnie? Sprawne ruchowo dziecko rozsypuje kredki, rozlewa łokciem
picie, upada na ziemię i po otrzepaniu spodni biegnie dalej. Idąc tym
tropem, stwarzajmy dziecku z dysfunkcją ruchu odpowiednie warunki do
samodzielnego funkcjonowania (na miarę jego możliwości) i pozwalajmy
działać. Widząc, że trudno jest mu samodzielnie pić z kubka, nie
podawajmy picia do buzi, tylko na stole postawmy „kubek
niekapek”. W ten sposób pokazujemy, że wierzymy w jego możliwości, a
jednocześnie dajemy jasny sygnał, że daną czynność może i powinno
wykonać samodzielnie.
U
dzieci z niepełnosprawnością ruchową nabywanie samodzielności trwa
długo, często wymaga nauki „sposobu obejścia” niedoboru siły lub zakresu
ruchu. Czy taka nauka możliwa jest w sytuacji, kiedy rodzic wszystko
robi za dziecko? A raczej robią to razem?! Wszak cały czas jesteśmy
„my”.
Możliwości naszych dzieci, również niepełnosprawnych, są ogromne.
W
swoim postępowaniu należy zwrócić uwagę na niebezpieczeństwo przyjęcia
postawy skrajnie przeciwnej, czyli przekonania, że rola rodzica w
procesie usprawniania ogranicza się wyłącznie do zawożenia dziecka do
gabinetów terapeutycznych. Wszystko, co zostanie wypracowane w
gabinecie, należy wzmocnić i utrwalić w życiu codziennym – podczas
ubierania, wspólnej zabawy, szykowania posiłków, samodzielnej toalety,
rozwijania zainteresowań, spotkań z kolegami, spacerów oraz (na miarę
możliwości) pomocy w domu. Wszechstronny, niekojarzący się z ćwiczeniami
ruch pozwoli doskonalić wypracowane w gabinecie umiejętności.
Wszystkim rodzicom życzę, żeby swoim działaniem wspierali rozwój swoich niepełnosprawnych dzieci i byli przede wszystkim rodzicami, a nie terapeutami lub szoferami.
mgr Tomasz Raźny
rehabilitant
Artykuł pochodzi ze strony: www.fundacjadzieciom.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)


